|
Jan Rylke Niemiecka wystawa ogrodnicza Buga 09 |
|||
|
Na niemiecką wystawę ogrodniczą Buga 09 pojechaliśmy dzięki dendrologom ze Szczecina w ramach jednodniowej wycieczki autokarowej. Dendrolodzy jeżdżą, bo drzewa rosną tam, gdzie chcą i mają swoje osobowości, toteż nie wystarczy znać jedno drzewo, żeby wszystko wiedzieć o jego gatunku, czy rasie. Jak zawsze szokiem jest przekroczenie polskiej granicy, której po Szengen nie ma a jest. Jak na Bornholmie, tak w Meklemburgii czysto i porządnie. Nie powiem jak po naszej stronie granicy, bo nie należy kalać własnego gniazda (na ziemiach odzyskanych). Zgubiłem aparat cyfrowy i wziąłem starego Pentaxa, którego już zapomniałem. Musiałem na nowo uczyć się oszczędności w ujmowaniu, bo wziąłem tylko 3 krótkie filmy, stąd nie wszystko zanotowałem. Jak już zanotowałem, to krzywiłem horyzont. Jakość więc nie najlepsza. Najpierw pojechaliśmy oglądać najstarszy w Meklemburgii dąb (wyjazd był dendrologów) obok leżał starszy, ale już nieżywy. Potem pojechaliśmy obejrzeć zamek w Güstrow, który miał piękne renesansowe partery otoczone bindażem. Partery oczywiście odtworzono 50 lat temu na podstawie starych rycin. Bindaż był obszerny, przeznaczony do towarzyskiego, dworskiego spaceru. Wielkość parterów, jak to w renesansie określała wielkość elewacji zamku/pałacu. Zamiast pretensjonalnego rysunku z kwiatków, bukszpanu i żwiru rabaty obsadzono prawdziwą lawendą (nie tą genetyczną lawendulą). Z Googli maps wziąłem zdjęcie tego zamku sprzed kilku lat - można je obok zobaczyć. Widać na nim poprzedni rysunek parterów, jeszcze zaprojektowanych w NRD i widać jak szybko zmienia się gust konserwatorski (na lepsze). |
|
||
|
|
Pachniało i wyglądało ekstra, tym bardziej, że turyści chcą obejrzeć całość (mają na to określony czas), a nie popisy ogrodników. Coś nowego w paradygmacie konserwatorskim. |
||
|
|
|
||
|
Sama Buga (więcej można zobaczyć na stronie http://www.buga-2009.de/ ) robi wrażenie. Co roku w innym miejscu, co kilka lat międzynarodowa wystawa ogrodnicza. A na niej to, czym w Polsce zajmują się tylko nieliczni amatorzy. Nie jest to architektura krajobrazu, nie ta skala i nie te ambicje, żeby przenosić góry i odwracać bieg rzek. Nie jest to ogrodnictwo, które chce produkować więcej i taniej jabłek, pomidorów, truskawek i kapusty. Tylko relacje między człowiekiem i jego rosnącymi przyjaciółmi. Trochę relacji pomiędzy człowiekiem i psem a trochę z tym na czym siadamy i co bierzemy do ręki. O czymś takim myśleliśmy tworząc studia z wzornictwa ogrodowego, chociaż na Budze jest więcej niemieckiego romantyzmu z jego gemutlich + Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Został skomponowany nawet hymn Bugi - spróbuję dać do niego link. Wystawę zorganizowano w barokowo - romantycznych ogrodach pałacu w Schwerinie. Ni zaszkodziło to tym ogrodom, chociaż w Polsce większość konserwatorów woli taki park zalesić niż odświeżyć. Całość składała się z 7 ogrodów, które trudno przetłumaczyć, ale postaram się to zrobić korzystając ze słownika. Wejście prowadzi do ogrodu 21 wieku - można zobaczyć jak sobie go wyobrażamy - chyba jako globalne ocieplenie i epokę pijaństwa, bo jest założony z tłuczonego szkła i stepowych traw. Oznaczę go numerem 1 (na stronie Bugi nie umiałem skopiować ich planu, więc muszę improwizować). Mapkę ściągnąłem z Google maps, i jest z okresu przed Bugą, więc można zobaczyć w jaki sposób park przebudowano. Obok leży Schlossgarten, czyli ogród zamkowy - ogród barokowy, chociaż widać, że poza bindażem drzewa posadzono niedawno i park lśni świeżością. Oznaczę go numerem 2. W centrum jest położony Burggarten, czyli ogród przy warowni, romantyczno-eklektycznego zamku, który obok bawarskiego łabędziego zamku posłużył za wzór zamku dla Walta Disneya w jego bajkach. Oznaczę go numerem 3. Kolejny był ogród dla kuchni (Kuchengarten) - po polsku trudny do nazwania, włoski Il Giardino dei Semplici, czyli ogród rzeczy prostych w Polsce najbliższy mu ideą jest ogród działkowy, w którym uprawiamy to co dla nas dobre i dla oka i dla brzucha, czyli tradycyjny sarmacki ogród włoski. Oznaczę go numerem 4. Kolejny, to ogród nadbrzeżny (Ufergarten), ciągnący się wzdłuż brzegu z nadbrzeżną roślinnością i restauracjami. Oznaczę go numerem 5. Dalej ciągnie się Naturgarten. natura, wiemy co to jest, ale ja bym go bardziej nazwał ogrodem krajobrazowym niż naturalnym, czy przyrodniczym, chociaż i te znaczenia mają swój sens. Oznaczę go numerem 6. W końcu ostatni ogród - Garten am Marstall, czyli ogród przy tak nazwanym pawilonie, ogród kwiatów, przede wszystkim róż, ale także z ogródkami pokazowymi, jak na francuskich i angielskich przeglądach. Oznaczę go numerem 7. |
|||
|
|
|||
|
|
1 Ogród 21 wieku liczy 4 i pół hektara według planu firmy Breimann & Bruun z Hamburga. Ma być w najbliższym czasie czysto, ładnie i wygodnie. Jak na urlopie w Sheratonie. Przy wejściu drzewa w nawierzchni przepuszczającej wodę (powietrza tylko nie przepuszczają i mają kratki wentylacyjne). Podobno technologia 21 wieku. Rabaty w kształcie bumerangów. Żeby tylko perzem nie zarosło. Ścieżki z tłuczonego szkła ale obrobionego w bębnach tak, że bezpieczne jak na plaży (plaże w cywilizowanych krajach mają głównie szklano - plastikowy piach). Między trawami dmuchane klomby, na których można się bujać i dmuchane organy, w których dmucha wiatr. Nigdy sam, nawet jak nie masz bateryjnego odbiornika Szarotka. Od wejścia prowadzi duża, biała pergola, ale jej nie sfotografowałem, bo była niepotrzebna i nie mieściła mi się w kadrze. Wziąłem planik, ze strony Bugi. |
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
2 Ogród zamkowy jest ogromny. Każdy niemiecki książe, elektor czy graf chciał być władcą absolutnym, a przynajmniej cesarzem. Siły mu starczało na wystawienie rezydencji na wzór Wersalu i tyle. Tak samo w Schwerinie. Ten ogród ma 24 hektary i jest jak na ogrody barokowe duży. Zdjęć nie zrobiłem, bo nie miałem już filmów. Zrobiłem tylko bindaż, bo był jeszcze stary, wykonany w technologii żeliwa i pary, trochę jak nasze Arkady Kubickiego (sprzed remontu). Drzewka jak widać nowiutkie. |
||
|
|
3 Ogród przy warowni jest trochę pastiszem, tak jak zamek był eklektyczno-romantyczną wizją średniowiecznego zamku. liczy 2 hektary i obecny jego kształt jest dziełem Stefana Pulkenata. Jest naprawdę zamkowy: stare drzewa, skręcone róże, bukszpanowe obwódki i mroczne skały. Nowoczesność to widoczna z daleka gra świateł na schodach jak z gry komputerowej. Sam zamek ma trochę ogłady rodem z Schinkla. Do ogrodu nadbrzeżnego prowadzi długi most zbudowany na potrzeby wystawy. Może zrobić taką wystawę w Warszawie - przydałby się nam most. Kawałek ogrodu był jeszcze w budowie, co widać po biało- czerwonej taśmie. Z rozpapranych robót jesteśmy już tak znani, że nasza taśma stanowi znak ostrzegawczy! |
||
|
|
|||
|
|
4
Ogród kuchenny bardzo mi się podobał. Jego powierzchnia to 3 hektary
zaprojektowane przez firmy Adolphi i Rose (rozplanowanie) oraz |
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
5 Ogród nadbrzeżny, wielkości 4 i pół hektara, zaprojektowany przez firmę Topotek 1 z Berlina, to przede wszystkim duży kompleks gastronomiczny, bo nad wodą apetyt dopisuje. Taka już tradycja, poluje się przy wodzie na ryby i inną zwierzynę i zaraz zjada. Jest też kaplica nad wodą (ewangelicka + katolicka), bo przecież nie samym chlebem człowiek żyje. Nad wodą też prasłowiańskie chaty i budowana prasłowiańskimi narzędziami prasłowiańska łódź Wikingów. Na wschodzie i na zachodzie ludzie przyznają się do wspólnego dziedzictwa, tylko u nas Bohaterski Naród Polaków z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego na czele wyrósł sam z siebie. |
|
|
|
|
||
|
|
6 Natururgarten ma 13 i pół hektara i został rozplanowany przez firmę Geske i Hack. Ogród naturalny, krajobrazowy, to taki ogród, który lubią dzieci. Albo tajemniczy, albo egzotyczny. Plac zabaw dla dzieci ma wigwamy, palmy i egzotyczne zwierzęta. Wigwamy są nowoczesne, zmechanizowane, mogą wypuszczać zamiast dymu bańki mydlane. Szanujemy przyrodę, nie dotykamy jej, chodzimy po deskach, jako dzieci uczymy się tego, jako dorośli wchodzimy po deskach na bagno, a kije pokazują nam drogę. Po drodze dziwna klatka, w której wiszą storczyki. Jeszcze nie wyrosły, a do klatki nie można wejść, ale to i tak atrakcja. Na końcu drewnianego chodnika nie ma nic oprócz tabliczki, że jest widok. Jest miejsce do siedzenia i ścieżka nad samą wodę. Jak pisał Baudelaire: "Za oknem nic nie widać, prócz nieskończoności" - albo jak Skalski, że komfort dalekiego widoku jest podstawowym celem w projektowaniu krajobrazu. |
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
7 Ogród przy pawilonie Marstall ma tylko 4 hektary, ale dużo się tutaj dzieje. Przed pawilonem stoją błękitne konie, znane z artystycznej grupy Der Blaue Reiter istniejącej od 1912 roku grupy ekspresjonistów, z której wywodzi się niemiecka (i nie tylko) awangarda. Można na nie wejść, nie jest to już awangarda elitarna ale wręcz ludyczna. Obok morze kwiatów, przede wszystkim róż i dziwne żółte płoty wokół okrągłych placyków. To ogrody w ogrodzie. Wystawa ogrodów pokazowych - takie obrazy na ścianie, że posłużę się metaforą. Postawiono trudne zadanie, bo tondo jest trudne do namalowania i tylko niektóre, jak Madonna della Sedia Rafaela zostaje w pamięci. Niektóre, takie jak z siedzącą babcią były reklamą cementu. Inne miały swoje nazwy, jak wyspa piratów. Widać było pewien schemat: oryginalna nawierzchnia, mebel, rzeźba i kwiaty w różnych układach. Bardziej dekoracja niż forma, ale mamy w końcu koniec modernizmu i jak nas uczyli w szkole, wtedy występuje przewaga elementów dekoracyjnych nad konstrukcyjnymi. Zresztą zobaczcie sami. |
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
||
|
|
|
![]() |
|
|
|
|
||
|
|
|||
|
W końcu o kompleksach. Wszystka pięknie, ale pod hasłem Buga pojawia się Sztuka przez duże K - jakby sztuka ogrodnicza nie była sztuką. Nazywa się to Kunst auf der Buga i jest czymś pomiędzy rzeźbą ogrodową i instalacją. Rozróżnienie jest proste: realizacje Bugi są firmowane przez firmy, a artyści występują pod nazwiskami. Tu śpiewa Muza (wytwórnia płytowa) a tam Niemen (artysta). Myślałem, że artyści się rodzą na kamieniu a nie w urzędach. Jak osądził sąd Brodzki nie był poetą, bo nie należał do związku sowieckich literatów. Wcześniej nie podałem autorów, bo nie zostali wymienieni. Tu mogę. Są to Andreasa Sachsenmaiera instalacja dźwiękowa: „Róża jest tylko różą"; Fritza Balthausa: "Kwiaty"; Kai Schiemenz: „Ziemia jest ziemią tam, gdzie jest niebem"; Andreasa Oldörpa: „Przez ziemię"; Jorinde Gustavs: „Siostra Wiktorii"; Kirsten Johannsen: „Budując raj"; William Engelen: „Bugania". Jak przeglądałem ich strony, to realizacje ogrodowe są w ich twórczości epizodem - bardziej łączy te prace warstwa muzyczna, bo przeważnie są to instalacje dźwiękowe. |
|||
|
|
|
||
|
|
|||
|
|
|
||